Samolot o 10.55 więc pakowanie spokojne, śniadanko, mleczko dla pieski, ktora nas codziennie przy sniadaniu pilnowała. I jedziemy. Tuk tuk... tuk tuk. Wpadamy w ostatniej chwili. Zaraz się okazało, że owoców niw można przewozić, więc wyrzuciłyśmy do kosza kilo pysznych mangostin i tyleż bananów. Niech się udławią.
Samolot odleciał 20 minut ... przed czasem i wyladował pół godziny wcześniej. Mamy prawie 4 godziny na prześwietnym lotnisku w Bangkoku.
No comments:
Post a Comment