Thursday, 8 May 2014

Przez dżunglę Borneo - żółwie

Pierwszy etap spotkania z przyrodą Borneo to wycieczka na Wyspę Żółwi, Selingan. Jest to jedna z trzech wysepek tworzących malezyjską część rezerwatu żółwi. Morskie żółwie, które występują w tym rejonie mają ciekawą cechę - jedynym powodem wyjścia żółwia (żółwicy) na ląd, jest złożenie jaj. Samce nie wychodzą na ląd nigdy. I wychodzą na ląd zawsze tylko w miejscu, w którym same przyszły na świat.



Wycieczka na wyspę żółwi polega na tym, że towarzystwo chętne jest zabierane motorówką (ok. godzina jazdy) na wyspę rano, tam jest najpierw leniuchowanie i ewentualnie snoorkeling w przybrzeżnych wodach, w międzyczasie lunch a potem kolacja. A po kolacji wszyscy czekają na żółwie. A one wychodzą, kiedy chcą, czasem ok 21 ale czasem nawet dobrze po północy. Jak się żółwica pojawi, to pracownicy parku wzywają gapiów, żeby popatrzyli jak ona te jaja składa. A ona najpierw kopie dołek, taki z 80 cm, a potem składa do niego kopę, albo dwie, jaj (średnio 80 do 100). Jest tak zaaferowana tą czynnością, że nie przeszkadza jej stado dwunogich intruzów ani reflektor, oświetlajacy dołek, żeby sobie gapie foty porobili. Jak skończy, to zakopuje dołek, odpoczywa i odchodzi, nie zdając sobie sprawy z tego, że w międzyczasie ludzie wybrali z dołka wszystkie jaja. Jaja te są przenoszone pieczołowicie do przygotowanych wcześniej dołków, podobnych do oryginalnego, ale otoczonych siatką i chronionych przed naturalnymi wrogami. Chodzi o to, żeby z jak największej liczby jaj wykluły się żółwiki. Jak się żółwiki wyklują, to znowu sązbierane przez pracowników parku i zanoszone na plażę, żeby sobie poszły do morza. Dzieki temu unikają potencjalnych wrogów na drodze pomiędzy miejscem, gdzie przyszły na świat, a wodą. Jak dotrą do wody, to już ochrona się kończy. Te samiczki, które przeżyją, wrócą żeby złożyć jaja tam, gdzie się urodziły.

"Nasza" żółwica miała ok 1m średnicy, i uprzejmie wylądowała ok 22. Złożyła za to tylko 43 jaja, więc poszło dość szybko. Niesamowite jest, że można patrzeć na te wielkie gady, całkowicie dzikie, w takich okolicznościach. Gapiom "udostępnia się" jedną żółwicę, ale jednej nocy wychodzi ich kilkanaście, albo i więcej. Potem uczestniczyliśmy w akcji przekładania jajek do "wylęgarni". Jak dołek jest cieplejszy, to wykluwa się więcej dziewczynek... A na koniec, wypuszczamy żółwiki, które wykluły się dzisiaj do morza. Są takie rozkoszne, i takie maleńkie w porównaniu z dorosłymi.

Przed całym tym przedstawieniem  obeszliśmy sobie wyspę prawie dookoła. To nietrudne, bo ma pewnie z 500 m średnicy. Natknęliśmy się tam na strażnika granicznego (Filipiny niedaleko), który pilnował wybrzeża uzbrojony w... karabin maszynowy. Pozwolił zrobić fotę.


A poza tym, rajska wyspa, którą niestety raniutko trzeba było opuścić.


zdjęcia

No comments:

Post a Comment