Przez dzunglę Borneo - jaskinie Mulu
Park Narodowy Gunung Mulu to
wspaniałe krasowe formacje wapienne w środku równikowej dżungli. Są tam
najwieksze na świecie naturalne jaskinie. Dostać się tam można tylko samolotem,
albo rzeką (jeśli poziom wód pozwala).
Jak coś jest naj..., to trzeba
sie postarać to coś zobaczyć. Najpierw 50 minut samalotem (o 6.45) do Miri,
stamtąd pół godzinki turbośmigłowcem do Mulu. Wylądowaliśmy, zawieźli nas do
naszego "resortu". To coś, czym jechaliśmy chyba kiedyś było vanem,
teraz też mogło pomieścić 8 osób, ale nie wiem, czy nie powypadałyby przez
dziury w podłodze. Spoko, odległości niewielkie, wiec człowiek nie zdążył się
przestraszyć.
Na pierwszy ogień
poszła jaskinia Jeleni (Deer Cave). W jaskini gniazdują jaskółki i mieszkają
miliony (podobno 3) nietoperzy. Nazwa wywodzi się stąd, że dawniej często do
tej jaskini przychodziły jelenie. Trochę to obrzydliwe, ale przychodziły do
jaskini lizać guano, w którym jest sól. Cóż, natura...
Jaskinia jest
przeogromna i przepiękna, nieźle też urządzona dla zwiedzających. Ścieżki (a
raczej drewniane podesty) są tak zbudowane, żeby zminimalizować ryzyko obs...
przez ptaka czy nietoperza. Zwiedza się
ją po południu, żeby nie zakłócać nietoperzom całego dnia światłem i hałasem. Ale
dopiero potem uczestniczyć można w niesamowitym pokazie – 3 miliony nietoperzy
wylatuje z jaskini na żer. Zapierające dech wrażenie.
Poranek drugiego
dnia spędziliśmy zwiedzając kolejne jaskinie, do których dostęp jest tylko
łódką. Clearwater Cave. To chyba najdłuższy na świecie system podziemnych rzek.
A na deser kąpiej w rzece – niedaleko wejścia do jaskini rzeka utworzyła (z
niewielką pomocą człowieka) coś w rodzaju basenu – niewielkie rozszerzenie, z
piaszczystym dnem, w którym można się kąpać. Cudowna woda. Resztę dnia, po
lunchu, spędziliśmy w dżungli. W naszym „pakiecie” była przechadzka po moście
linowym (canopy walk) nad dżunglą. To chyba najlepszy z canopy walków jakie mi
sie w Malezji trafiły. Może dlatego, że nie było wcale ludzi. Potem
powędrowaliśmy już sami, bez przewidnika, na spacer wytyczonym szlakiem w
dżungli do wodospadu. Było z 10 km. Okazuje się, że w takich warunkach idzie
się nie szybciej niz 3 km na godzinę. Kto by pomyślał....?
No comments:
Post a Comment