Friday, 16 May 2014

Przez dzunglę Borneo - jaskinie Mulu

Park Narodowy Gunung Mulu to wspaniałe krasowe formacje wapienne w środku równikowej dżungli. Są tam najwieksze na świecie naturalne jaskinie. Dostać się tam można tylko samolotem, albo rzeką (jeśli poziom wód pozwala). 



 

Jak coś jest naj..., to trzeba sie postarać to coś zobaczyć. Najpierw 50 minut samalotem (o 6.45) do Miri, stamtąd pół godzinki turbośmigłowcem do Mulu. Wylądowaliśmy, zawieźli nas do naszego "resortu". To coś, czym jechaliśmy chyba kiedyś było vanem, teraz też mogło pomieścić 8 osób, ale nie wiem, czy nie powypadałyby przez dziury w podłodze. Spoko, odległości niewielkie, wiec człowiek nie zdążył się przestraszyć. 
 
Na pierwszy ogień poszła jaskinia Jeleni (Deer Cave). W jaskini gniazdują jaskółki i mieszkają miliony (podobno 3) nietoperzy. Nazwa wywodzi się stąd, że dawniej często do tej jaskini przychodziły jelenie. Trochę to obrzydliwe, ale przychodziły do jaskini lizać guano, w którym jest sól. Cóż, natura...

Jaskinia jest przeogromna i przepiękna, nieźle też urządzona dla zwiedzających. Ścieżki (a raczej drewniane podesty) są tak zbudowane, żeby zminimalizować ryzyko obs... przez ptaka czy  nietoperza. Zwiedza się ją po południu, żeby nie zakłócać nietoperzom całego dnia światłem i hałasem. Ale dopiero potem uczestniczyć można w niesamowitym pokazie – 3 miliony nietoperzy wylatuje z jaskini na żer. Zapierające dech wrażenie.

Poranek drugiego dnia spędziliśmy zwiedzając kolejne jaskinie, do których dostęp jest tylko łódką. Clearwater Cave. To chyba najdłuższy na świecie system podziemnych rzek. A na deser kąpiej w rzece – niedaleko wejścia do jaskini rzeka utworzyła (z niewielką pomocą człowieka) coś w rodzaju basenu – niewielkie rozszerzenie, z piaszczystym dnem, w którym można się kąpać. Cudowna woda. Resztę dnia, po lunchu, spędziliśmy w dżungli. W naszym „pakiecie” była przechadzka po moście linowym (canopy walk) nad dżunglą. To chyba najlepszy z canopy walków jakie mi sie w Malezji trafiły. Może dlatego, że nie było wcale ludzi. Potem powędrowaliśmy już sami, bez przewidnika, na spacer wytyczonym szlakiem w dżungli do wodospadu. Było z 10 km. Okazuje się, że w takich warunkach idzie się nie szybciej niz 3 km na godzinę. Kto by pomyślał....?
 

No comments:

Post a Comment