Pożegnaliśmy rajską wyspę i ruszyliuśmy dalej. Teraz Sanktuarium Orangutanów Sepilok. To chyba największe na świecie miejsce, gdzie w warunkach "półwolności" przywraca sie do życia w dżungli orangutany znalezione ranne, osierocone, chore.

Orangutan rodzi się nieprzystosowany do samodzielnego życia i pod opieką matki pozostaje przez 8-10 lat, dopóki nie nauczy się wspinać, znajdować pożywienia, unikać niebezpieczeństw. Jeśli matka zginie, dzieciak nie ma szans. Orangutany żyją samotnie, nie tworzą społeczności, więc inna małpa nie przejmie opieki (co sie czasem zdarza u innych gatunków). Innym zagrożeniem dla orangutanów są ludzie - to niewyobrażalne, ale ludzie łapią maluchy i zabierają je do domów jako zabawki, trzymając je w małych klatkach. To nielegalne, ale nadal zdarza się całkim często. Służby rezerwatu znajdują takie małpki, zabierają je, leczą, karmią i.... uczą życia w dżungli. Potem te zwierzaki pozostaja na wolności w obszarze rezerwatu i czasem przychodzą na karmienie - dwa razy dziennie wydawane jest żarcie dla tych, którzy zechcą przyjść. Im mniej ich przyjdzie tym lepiej, mimo że tabuny gapiów czekają, żeby je zobaczyć.
 |
| To makaki - przyszły po resztki z orangutaniego stołu |
Jednym z intratnych biznesów na Borneo są ptasie gniazda, które Chińczycy kupują za ciężkie pieniądze na swoją słynną zupę. Powstały więc hodowle jaskółek, są zasady kiedy można gniazda zbierać, są dwa rodzaje tychże gniazd - czarne, tańsze i łątwiejsze do pozyskania, oraz białe, bardzo cenne i dużo rzadsze (w hodowlach raczej są tylko czarne). Jaskółki również gniazdują w bardzo częstych na Borneo jaskiniach. Tam też zbiera sie gniazda. Jedną z takich jest Gua Gomantong. Spotkamnie z jaskinią, jej jaskółkami i nietoperzami nie było najprzyjemniejszym wrażeniem. Zapach trudny do zniesienia, no i duże prawdopodobieństwo zostania trafionym... No cóż, ekipa zbierająca właśnie gniazda musiała sobie z tym radzić. My oddaliliśmy sie spiesznie.


Teraz rzeka. Kinabatangan (czyli Chińska Rzeka - stąd, że był to główny szlak Chińskich handlarzy, wgłąb lądu i sprzedać swoje towary, a także pozyskać skarby dżungli - ptasie gniazda, rogi nosorożców i inne cuda) to druga co do długości rzeka Malezji, wpadająca do Morza Sulu. Rzeka jest siedliskiem mnóstwa gatunków ptaków i zwierząt. Ceprów wozi sie więc łodziami po rzece i jej dopływach, żeby sobie popatrzyli. Takoż zrobiono i z nami. To jest niezapomniane - nawet jak jesteś mało spostrzegawczy, to zawsze coś zobaczysz (przewodnik pokaże). Były hornbile, makaki, orangutany, jaszczurki, różne wodne ptaki, orły i nosacze (proboscis monkeys) - endemiczne małpy makakowate z charakterystycznym zwisającym nosem. No i ten dźwięk. W dżungli jest nieustanny hałas. Ptaki, a przede wszystkim cykady, generują chyba z 80dB nieustannego ćwierku. Niestety odwołano nocny spacer w dżungli ze względów bezpieczeństwa - kilka dni wcześniej porwano dwie francuskie turystki w niedalekim kurorcie (chyba filipińscy separatyści Sulu). To w Malezji, nawet na Borneo, nie jest plaga, ale władze bardzo sie boją i sugerują, żeby niczym nie ryzykować. Pozostała druga przejażdżka łodzią - o świcie. Niby ta sama rzeka, ale jednak inna...

zdjęcia - Sepilok
zdjęcia - Kinabatangan
No comments:
Post a Comment