Sunday, 25 May 2014

Broga Hill, a przedtem kilka rzeczy w KL, na które nie było czasu

Sobota zwykle zaczyna się od sprzątania. Potem basenik, śniadanie, i w drogę. Tym razem podobnie, ale basenik był krótki - przyszedł pan z odkurzaczem i postanowił o 10 zamknąć basen na czyszczenie. Wróciłam więc na górę i... okazało się, że czeka człowiek od pakersów w celu zrobienia wizji lokalnej na okoliczność nieodległego w czasie pakowania. Fajnie, że ktoś mi o tym powiedział... No ale dobrze się skończyło, poczyniliśmy ustalenia co do terminów, on popatrzył z grubsza co jest do spakowania i poszedł. Świetnie, jedno do przodu.

Teraz śniadanko i już o 11.30 wyruszam w miasto. Plan jest wypróbować autobus U88, który przyuważyłam niedaleko, i który wydaje sie jechać do Pasar Seni. No ale nie ma lekko. Autobusy jeżdżą jak chcą. Po półgodzinie czekania na cokolwiek, wsiadłam w Metrobus nr 99 (Metrobusy to takie "zwykłe" autobusy, a takie U, to niby pospieszne), który okazuje się, też tam jedzie. Jechał długo, ale rzeczywiście dojechał. Przeszłam przez Central Market, potem pomaszerowałam na plac Niepodległości (Merdeka). Trawnik (czyli praktycznie cały plac) jest zagrodzony i coś robią. Strasznie gorąco, wiec szybko trzeba wejść do jakiegoś muzeum - padło na Muzeum Tekstyliów, a potem na Muzeum Miejskie. Oba OK. Można zajrzeć.

Po wyjściu z muzeum, stwierdziłam, że turystyki mam dosyć, czas do domu. Tym razem "dopadłam" U88. To niezłe rozwiązanie, chyba deczko szybsze niż U82, tyle że nie zawadza bezpośrednio o KL Sentral, więc nie przesiadkowe.

Na niedzielę zaplanowałam wycieczkę na Broga Hill z Internations. Wygodnie, bo Jim, jeden z uczestników, zabrał mnie spod domu samochodem. Broga Hill to górka ok 500m. npm. położona ok. 50km od KL. Tym razem to nie dżungla, a las palmowy, a potem tylko wysoka trawa. Było ciepło. I widoki były rzeczywiście wspaniałe - na szczęście pogoda dobra i widoczność, jak na Malezję też niezła. I jeszcze coś - duża część szlaku jest jakby... brukowana. Natura zrobiła coś takiego, że ścieżka jest "wyłożona" kamieniami w podobny sposób jak nasze polskie stare bruki (widać na grupowych zdjęciach)


Potem była rewelacyjna ryba z grilla i chwila kultury - chińska świątynia na wzgórzu, niespodziewanie wielka i okazała.





Bardzo miły dzień.
zdjęcia

No comments:

Post a Comment