Thursday, 5 June 2014

Początek końca

Przygoda z pracą w egzotycznym kraju powoli dobiega końca. Decyzje pozapadały, zaczęłam powoli podejmować kroki w strone zamykania różnych spraw tutaj.
1. Bilet na powrót do Polski kupiony.
2. Pakersi umówieni, teraz zbieram kwity do odprawy celnej. Polska strona wygląda na bardziej skomplikowaną. Zobaczymy co mi zaaresztują.
3. Za internet trzeba będzie zapłacić karę za wcześniejsze rozwiązanie umowy, trudno.
4. Telewizornia powinna zaakceptować podanie o zwolnienie z kary, świetnie.
5. Zanim wypłącą mi ostatnia pensję, to musze przynieść kwot z urzędu podatkowego, że się rozliczyłam. To podobno trwa miesiąc. Koszmar, ale mam nadzieję, że dam radę.
6. Mam nadzieję, że Sudha przejmie mieszkanie. To uprościłoby wyprowadzkę i przechowywanie bagażu.

Wszystkie te sprawy wymagaja drobnych czynności formalnych, co powoduje, że już częściej myślę o powrocie niż o tym co tutaj. Jeszcze 28 dni roboczych plus jeden długi weekend (4 dni), i wakacje. A potem home, sweet home. Prawdę mówiąc, strasznie to szybko poszło.

W wolnym czasie zaglądam w miejsca, gdzie nie dotarłam, albo szczególnie mi się podobały. W ten sposób wjechałam na Kuala Lumpur Tower, poszłam do Lake Gardens i na koniec pod National Monument (pomnik walki z komunizmem). To be continued...



zdjęcia

2 comments:

  1. My tu czekamy!!Pogoda piękna, więc nie będzie szoku. Lato w Polsce tez może być atrakcyjne. niebawem zaczynamy sezon, więc wracaj szybko.Buziaki.

    ReplyDelete
  2. fajnie,że nie nie jestem jednak robotem. Choć czasem mam takie wrażenie...

    ReplyDelete