Nasz "stolik" zamówił dwie ryby, krewetki z grilla, jakieś kalmary, warzywa, sałatke z mango.... Po około 40 minutach potrawy zaczęły nadchodzić. Nadeszło to, co zamówione i to, czego nie zamawialiśmy, ale ciężko się było dogadać, bo numer stolika sie zgadzał. Nie przejmując sie więc zjedliśmy to, co przynieśli. Pomyśleliśmi, że niezależnie od wszystkiego, finansowo podołamy zapłacic za wszystko. Na koniec jednakowoż zapłaciliśmy za to co zamówiliśmy, niezależnie od tego co w końcu dostaliśmy. I dobrze. Było pycha.Na koniec jeszcze uczta dla ducha - po drodze punkt widokowy z nocną panoramą Kuala Lumpur. Ufff....
zdjęcia
| Tak mój aparacik zareagował |
![]() |
| a to zdjęcie z netu (malutkie :( ) |

No comments:
Post a Comment