Monday, 9 June 2014

Oj, człowiek nie wie co może!

Say Li zaproponowała wyprawę gdzieś w okolice, krótka, niedzielna wycieczka. Uzbierało się nas 3, Say Li, ja i Sherryl. W sumie we trzy około 100 lat, no może 105.

Padło na Bukit Tabur. Byłam tam i szczerze - chciałam pójść jeszcze raz, więc super. Okazało się, że Bukit Tabur ma trzy szczyty. Wtedy z Clintonem byliśmy na zachodnim. Teraz zdobywałyśmy wschodni. Po ok 15 minutach Sherryl odpadła. Powiedziała, że za stromo i ona sie boi. Nie udało sie jej przekonać, mimo że nie było źle - tylko rzeczywiście trochę stromo (ale wciąż w dżungli). Poszłyśmy dalej we dwie. Myślałam, że to już koniec atrakcji, ale wspinanie dopiero się zaczęło. Nie pamiętam żebym wcześniej na takie ścianki się wdrapywała. Były liny w niektórych miejscach, pomagały, ale dałoby rade i bez lin. Za to w dół - to było coś! A widoki....Warto było udawać, że się nie boję








zdjęcia

No comments:

Post a Comment