Saturday, 2 February 2013

Doświadczenia smakowe

Pojawił się stragan z owocami po drodze do domu. Mają pełno różnych rzeczy, które nie wiadomo jak się nazywają. Kupuję po kolei po kilka. A panowie straganiarze opowiadają, jak to się je i dają spróbować tego co się da jeść łapami bez noża i mycia. Całkiem to praktyczne.

Mango występuje w kilku rodzajach, bywa żółte, albo całkiem zielone, albo pomarańczowe.... I smakuje normalnie, jak mango (za to nie ma obaw - jest dojrzałe)

rambutan

Fajne są takie jeże, wielkości sporej węgierki, ale z miękkimi kolcami długości ok 2 cm. Wielce prawdopodobne, że to się nazywa rambutan. Zdejmuje się skórkę z kolcami nacinając nożem, albo obdłubując, i zjada się biały środek. Jest pestka. Twarda i raczej niejadalna. Smakuje trochę jak liczi. Dobre.




Manggis
Kupiłam też coś, co się nazywa manggis. Na zewnątrz w kolorze bakłażana, ale z twardawą, grubą skórą, w środku białe, słodkie cząstki kształtu cząstek mandarynki, ale nic do mandarynki nie mają, pycha. Też chyba trzeba smak i konsystencję do liczi porównywać.






Langstat
Mają też takie kuleczki średnicy ok 3 cm, brzydkie, żółtobeżowe, ale po zdjęciu skórki znakomite, soczyste. Można zjeść całą furę bo orzeźwiające. Znalazłam nazwę langstat, ale sprzedawca jakoś inaczej o tym mówił - dokong. Nauczę się kiedyś.








Na razie moim faworytem jest jackfruit. To taki ogromny owoc, jak dwie ludzkie głowy, lekko podłużny, z kolcami. Ze środka wydobywa się jadalne części wielkości dużej śliwki, intensywnie żółte, z pestką. Wiki powiedziała że te pestki też można wykorzystać, ale na razie nie próbowałam. To żółte jest pyszne.



2 comments:

  1. Baaardzoo soczysty opis, mniam.

    ReplyDelete
  2. No właśnie, może jeszcze polubię owoce (poza malinami i jagodami):)

    ReplyDelete