To znowu ja, nie pisałam przez parę dni, bo celebrowałam Chiński Nowy Rok. To bardzo ważne święto tutaj. dwa dodatkowe wolne dni, ferie w szkole, wszystko po to żeby chińskie rodziny mogły się zgodnie z tradycją spotkać na uroczystej kolacji w wigilię Nowego Roku, wymienić prezentami (słodycze, mandarynki, często ogromne kosze ze smakołykami). No i wszędzie dekoracje, dominacja koloru czerwonego (to jest szczęśliwy kolor, panna młoda też ma czerwoną suknię na ślunie i potem jeszcze tydzień w czerwonym chodzi).
Od połowy stycznia odbywały si też różne festyny i trwać mają do końca tygodnia. Między innymi taniec lwów. To kapitalne widowisko. Nawet zawody w tym robią. Czapki z głów bo chłopaki na prawdę pokazuja kawałek sprawności fizycznej.
Byli tacy co filmowali: http://www.youtube.com/watch?v=Kuq-ancOAFs
Jednym ze zwyczajów związanych z Chińskim Nowym Rokiem jest Yee Sang. To jest wspólne jedzenie sałatki warzywnej (szczerze powiem, że nie wiem co w niej siedzi, na pewno jakiś makaron i różne warzywa pokrojone ne cienkie długie paski). Sałatkę tę najpierw się wspólnie miesza poprzez podrzucanie pałeczkami do góry. W czasie tego podrzucania wypowiada się (głośno lub w myśli) życzenia na Nowy Rok. Takie spotkania robi się w różnych gronach - przyjaciele, rodzina, praca... A sałatka całkim smaczna.

No comments:
Post a Comment