Mieszkanie znalezione, zadatkowane, agenci pracują nad umową (to znaczy mój agent, nadany przez Firmę oraz agent właścicielki). We czwartek mam dostać klucze, a w weekend przeprowadzka. To nie jakieś wielkie coś, bo nadal mam dwie sztuki bagażu - wielgachną walizę od Latawców i maleńką podręczną. No i będę mogła się sama ze sobą ganiać w tej chacie. Foty później - jeszcze nic nie mam.
No i na szczęście okazało się, że zakładanie internetu i telewizji nie jest specjalnym problemem. Trochę tu drożej niż w Polsce. Za te pieniądze (220 RM = ok 230PLN) w Polsce to ho ho, a tu tylko 10MB i 14 kanałów HD i coś ok. 30 zwykłych. Na szczęście jest Eurosport (nie HD), więc może finały Australii i troche naszej Justysi się obejrzy.
Pojawiła się też informacja, że jest szansa na moje pozwolenie na pracę na początku przyszłego tygodnia. To trochę ułatwi życie, bo pojawiłaby sie też kasa... Na razie korporacja jest przez Wolfków kredytowana.
I tak trzymaj, :) buziaczek a zdjęciach masz zmęczony :(
ReplyDelete