Basia wróciła z Laosu, wzięła trochę czystych rzeczy i poleciała jeszcze zobaczyc Cameron Highlands. Potwierdza się jakość naszego wypróbowanego locum i klasa Jasona - przewodnika po okolicy. Z Cameronów niestety Basia poza wrażeniami przywiozła katar. Trudno, zdarza się.
Moja Mamunia kochana przyjechała w piątek. Domowo się bardziej zrobiło. Weekend spędziłyśmy w Melace. Miałyśmy całkiem sporo szczęścia do pogody - było pochmurno, trochę padało, ale dzięki temu było chłodniej, niż zwykle. Dzięki temu dałyśmy radę złazić to miasto na nogach wzdłuż i wszerz. Ładne jest.Mam nadzieję, że nie uszkodziłam cennego zdrowia mojej Matki.
W poniedziałek dziecko poleciało do Polski. A my z Mamulkiem bedziemy dalej zwiedzać. W planach na nadchodzący weekend słonie, dżungla i Penang.
No comments:
Post a Comment