Tuesday, 10 September 2013

Kilka refleksji ponadczasowych

Mam wrażenie, że największym bogactwem Malezji jest jedzenie. Szczególnie w ich własnym mniemaniu. Jak rozmawiam z kimkolwiek o tym co widziałam, gdzie byłam, to zawsze pytają czy smakowało mi tam jedzenie. Reszta chyba nie ma znaczenia, albo nie mają pojęcia co jest ciekawe, a jak już wiedzą o czymś, to jest to tylko tło do jedzenia.

Nakarmiłam moje znajome z różnych krajów polskim jedzeniem. Była zupa pomidorowa zabielana z lanymi kluskami, zrazy zawijane z kaszą gryczaną, duszoną kapustą i surówka z ogórków małosolnych. I chyba im nawet smakowało, mimo że nie wypalało kubków smakowych. Co ciekawe - ogóreczki domowej roboty tutejszej sie udały i cieszyły się sporym powodzeniem. Przepis został upowszechniony. Refleksja - lubię gotować jak jest dla kogo. A najlepiej "wchodziła" domowa wiśnióweczka...





Ostatnio jest zimno. Już kilka dni nie używam klimatyzacji w nocy i wieczorem nawet nie włączam wiatraka. A na termometrze w domu 28 (w południe pewnie ponad 30, ale w pracy klima szaleje więc nie czuję). Ciekawe jak przeżyję Boże Narodzenie w Polsce, jeśli teraz mi chłodno.

No comments:

Post a Comment