Wyraźnie widać, że człowiek się przyzwyczaja i niektóre rzeczy uznaje za oczywiste. Przyjedzie taki nowy i pojawiają się kolejne sprawy warte zaznaczenia dla potomnych (albo zainteresowanych)
1. Tu jest metro. To znaczy ta kolejka, która nazywa sie LRT (Light Rail Transit) wygląda jak metro, tylko raczej naziemne (S-Bahn a nie U-Bahn, jak powiedzą niektórzy). Są 3 linie tego metra, przecinające miasto w KL Sentral (na Dworcu Centralnym). Pociągi są BEZOBSŁUGOWE (to znaczy nie ma motorniczego). Jeżdżą co ok. 5 minut.
2. Autobusy jeżdżą, są przyzwoite, wygodne. Niestety nie ma jak się zorientować w rozkładzie, a na przystankach innych niż krańcowe nie ma żadnej informacji jakiego autobusu należy tam oczekiwać. Trochę więc trudno polegać na tych rozwiązaniach jeśli człowiek ma gdzieś dotrzeć na określoną godzinę.
3. W komunikacji miejskiej jest zimno, nawet bardzo. Najgorzej jest w metrze. Wskazane jest mieć coś do ubrania na czas podróży.
4. Takich highway'ów nie dorobimy się w Polsce przez następne 30 lat. A przynajmniej nie w takiej ilości.
5. W knajpach jest mnóstwo birmańskiej (Myanmarskiej?) obsługi, często początkującej, często nie znającej słowa po angielsku. Próbowałam sie dowiedzieć skąd się biorą - zapewne najczęściej to ludzie ze statusem uchodźcy, którzy muszą jakoś na życie zarabiać, bo poza legalizację pobytu od strony prawnej niewiele dostają. Chyba rząd Malezji wspiera zatrudnienie tych ludzi, bo inaczej strasznie rósłby problem ich utrzymania (i wpływ środowisk kryminalnych na ich życie).
Bardzo dużo mi daje możliwość dzielenia się refleksjami na bieżąco. Wypłynęły oczywiście trematy polityczne: jakie tu są partie polityczne, kto rządzi, czy był czas komuny (silniejszego wpływu komunistów/socjalistów na politykę i gospodarkę), czy istnieją znaczące podziały rasowe (czy Chińczycy, Hindusi i Malajowie się mieszają czy trzymają ze sobą). Trochę już wiem, ale to trzeba pogłębić zanim zacznę rozpowszechniać jakieś informacje. Poważnie się zrobiło...
No comments:
Post a Comment