Zaczęliśmy od spotkania z Clintonem w 1 Utama o 11.30. Wzięliśmy taksówkę do Taman Bahagia (8RM). Stamtąd LRT do Pasar Seni. Internet powiedział bowiem, że spod Pasar Seni jeżdżą autobusy 141 do Kuala Selangor. Potwierdził to człowiek na przystanku, który udało nam się znaleźć dzięki temu, że Clinton już to wcześniej ćwiczył. Po 40 minutach czekania postanowiliśmy jednak wziąć inny autobus, do sąsiedniej miejscowości, bo to 141 nie pojawiło się i opinie o jego istnieniu wśród współstaczy były podzielone. Po ok 2 godzinach jazdy (zrobiła się 15.30) wylądowlismy na dworcu autobusiwym gdzieś 20 km od Kuala Selangor. Tam miał być lokalny bus, ale nie wiadomo kiedy. Po paru minutahc duskusji czy 30RM za taksoówkę to dużo czy mało, pojechaliśmy taksówką. Uff. Pierwszy etap zaliczony, tylko 21RM na głowę.
Po zaliczeniu tego spaceru zrobił się czas na kolację - była już 18. Po krótkim boju znaleźliśmy taksówkę, która za 30RM zawiozła nas na miejsce - do kapitalnej restauracji z owocami morza, tuż obok wejścia do Firefly Park. Rybka Hong Kong style była super, krewetki też, a cena zaskakująca - 115RM na 5 osób.
Atrakcje zakończyły się ok 21. Taksówka zamówiona na 22 - kto wiedział, że bedzie padać i wszystko w związku z tym będzie sie szybciej działo (wycieczka krótsza, ludzi mniej)... No i zagadka - przyjedzie, nie przyjedzie? Na szczęście okazało się, że jest plan B - od razu nastrój się poprawił. Spotkaliśmy wycieczke organizowaną przez Internations, która czekała na autobus (ich autobus sie zepsuł, czekali na zastępczy). Jakby nasz taryfiarz zawiódł to moglibysmy sie z nimi zabrać do cywilizacji (czyli KL), a stamtąd taksówkę już by się znalazło. Na szczęście Zeecq przyjechał. I już o 23.30 byliśmy w domku. A autobus zastępczy dla Internations też przyjechał - tuż przed naszą taksówką, więc wszyscy uratowani. Podróżowanie po Malezji wymaga sporo cierpliwości. A koszty - niewiele niższe niż wynajęcie taksówki w obie strony z czekaniem...
zdjęcia
No comments:
Post a Comment