Wednesday, 12 March 2014

Pełne zanurzenie

Trochę się opuściłam w pisaniu, ale zeszłam na peryskopową w pracy więc w wolnych chwilach (weekendy) zaliczam tylko kino i ewentualnie niewielkie spotkania przy dobrym pożywieniu.

Kino jest OK, na razie nie natrafiłam na większego gniota, ale to sezon oskarowy, więc nie dziwne. Jedzenie północnoindyjskie, zaproponowane przez Sharan w zeszłą sobotę było na prawdę rewelacyjne. Trzeba będzie może pokazać innym...

A z ciekawostek, to jedna z koleżanek w pracy przyniosła cheesecake. Zrozumiałam sernik. Próbuję, i co mam? Biszkopt przełożony kremem (maślanym chyba), posypany z wierzchu tartym cheddarem. Niezłe zaskoczenie. Ale nie przyniosę im prawdziwego sernika bo po pierwsze nie ma tu sera, a po drugie nie mam piekarnika. A dla najbliższych to zrobię paschę jak Tomek ser przywiezie. Zamówiłam tyle żarcia, że mu to na granicy zatrzymają...

I jeszcze jedno egzotyczne zjawisko - w kącie w miejscu gdzie od miesiąca siedzę stoi sobie.... choinka. Taka tradycyjna, bożonarodzeniowa. Ciekawe co tam robi i kto jej tam kazał stać.

No comments:

Post a Comment