Młodzież się rozjechała w różne strony. Basiorowe koleżanki wróciły do domu, Baśka z Kaśka pojechały zwiedzać dalej. W planie mój ulubiony Penang i Langkawi. Wygląda na to, że w Georgetown zwiedzanie było intensywne, bo na część plażową w Batu Ferringhi wybrały się dopiero wieczorem. Ciekawe co myślą...
Po dłuższej przerwie wznawiam na chwilę aktywność w społeczności międzynarodowej. W czwartkowy wieczór udałam się na miedzynarodowe babskie spotkanie w brazylijskiej restauracji prowadzonej przez Irlandczyka w stolicy Malezji. Trochę to nienaturalne... No i niestety po raz kolejny okazało się, że stereotyp jest bardzo silny. Irlandczyk, uzyskawszy odpowiedź na pytanie skąd jestem, natychmiast zapytał: Plumber? Nie jestem pewna czy to śmieszne.
Mam trochę kłopotów z obrazkami do bloga, bo Basior zabrał mój aparat (bo mniejszy i lżejszy). Muszę rozgryźć tego jej potwora. Może coś z tego będzie. Pod warunkiem, że znajdę ładowarkę i kabelki do kompa, bo instrukcja obsługi na szczęście jest. Może się okazać, że następne foty za miesiąc, bo nie chcę podbierać z obcych źródeł, a Baśka planuje zwiedzać bez opamiętania.
No comments:
Post a Comment