Sunday, 6 April 2014

Apek Hill po raz drugi

To jeszcze na początku - na świeżo i sucho
Uff, tym razem się udało - nie spadła ani kropla deszczu. Zabrałam się ponownie z Say Li z Internations na Apek Hill. Ona to zamierza co miesiąc organizować. Czemu nie?

Takie kwiatki na pniu...
Kurki?
I na mokro
Parę minut po 8 rano zaczęliśmy się wdrapywać. 13 osób. Półtorej godziny w jedną stronę po terenie dość pofałdowanym. Niektóre podejścia niczego sobie... W okolicach wodospadu ubranie miałam na tyle mokre, że nie było się po co przebierać, żeby sie w wodospadzie ochłodzić. A z poprzedniego razu mam doświadczenie, że droga powrotna w mokrym ubraniu nie jest żadnym problemem. Taki prysznic (tym razem naprawdę zimny), to sama przyjemność.



Rybcia (a raczej resztki) 
zdjęcia

No comments:

Post a Comment