

Moja firma zorganizowała wolontariacką wyprawę w celu zapoznania nas z rolą lasów namorzynowych dla wybrzeża, w programie również sprzątanie plaży i sadzenie drzewek. Klasyczne prace społeczne. Było nas około 70 z firmy i do tego 30 studentów jednego z kualalumpurskich uniwersytetów. Taka grupa nie jest specjalnie mobilna, ale jakoś dało radę. Najpierw ludzie z tutejszej fundacji ekologicznej pokazali nam te mangrowce, jak rosną, jak wyglądają nasionka i co tam w takim lesie sie dzieje. Całkiem ciekawe.

Potem, jak to w Malezji, jedzenie. Po jedzeniu pojechalismy wreszcie cos zrobić pożytecznego. Najpierw sprzątaliśmy plażę. W pół godziny zebraliśmy 200 kilogramów śmieci. Nie wiem czy przeszliśmy 100 metrów tej plaży. To jest koszmar, jak te ludzie śmieco.
Potem robilismy sadzonki mangrowców. Polegało to na napełnieniu torebki piachem z plaży (on podobno jest wystarczająco odżywczy - rzeczywiście ciemny, jakby pomieszany z mułem) i wetknieciu do każdej torebki jednego nasionka. Takie nasionko to około trzydziestocentymetrowy patyk. Kilkaset takich torebek powstało, za parę tygodni ludzie z Fundacji mają te sadzonki powsadzać w odpowiednie miejsca na wybrzeżu. Mam nadzieję, że to ma sens...
 |
| "Terminal promowy" po stronie Negeri Sembilan |
W miedzyczasie parę ciekawostek. Rzeka, którą pływaliśmy, żeby poznać las mangrowy, łączy dwa stany: Selangor i Negeri Sembilan. Mostów na niej nie njest zbyt wiele, ale ludzie sobie radzą. Jest prom, który na jednego ringitta przewozi na drugą stronę. Nie wiem czy zabiera samochody. Jeśli tak, to trzeba odwagi...
 |
| "Terminal" po stronie Selangoru |
zdjęcia
No comments:
Post a Comment