Córeczki przyjechały i od razu zrobiło się inaczej. Jest do kogo gębe otworzyć i na kogo czekać z kolacją. To ma swoje zalety.
Dziewczyny dość szybko pozbyły się jet lagu i zaczęły odkrywać nowe miejsce. Widać tutaj, że perspektywa dwudziestolatki jest inna niż ... moja. Ja chyba więcej wybaczam tubylcom, traktując niektóre uciążliwości jako element folkloru. One chciałyby zrozumieć (w domyśle zmienić) te rzeczy - np brak oznaczeń przystanków autobusowych, rozkładów jazdy, itd, wszechobecny śmietnik (puszki, torebki, butelki, papiery), konstrukcje z czegokolwiek bądź, służące za stragany, magazyny, odłażące tynki... Widać to świetnie na ich filmikach na You Tube.
A dla mnie to wszystko jakoś wpasowuje się w klimat. Teraz przez chwilę będziemy poznawać Malezję razem - nadchodzi upragniony urlop.
No comments:
Post a Comment