Sunday, 9 June 2013

Potluck

To dziwne słowo oznacza spotkanie towarzyskie na które goście przynoszą potrawy kuchni swojego kraju. Takie właśnie spotkanie odbyło sie wczoraj. Zawsze wiedziałam, że jedzenie to bardzo ważna część kultury. Udało mi się spisać część potraw:
1. Satay (szaszłyczki z sosem orzechowym)
2. Beef Rendang (wołowina na specjalny malajski sposób z sosem kokosowym)
3. Pierogi (ruskie - własnoręcznie robiłam ser, a potem razem z Anią lepiłyśmy)
4. Spicy Prawn/ Sambal Prawn with white rice
5. Romanian dish (sałatka jarzynowa z wołowina)
6. dessert - tort Pavlova (!!!!!!)
7. curry puff & fruits
8. veggie dish called the Lok Hon Chai
9. Szwedzka zapiekanka ziemniaczania (u nich bożonarodzeniowa)
10.Durian w mleku kokosowym z ryżem - to na słodko (durian to tutejszy specjał - i wyzwanie dla zmysłów)


I mnóstwo innych, ale nie spamietałam. dziś jest niedziela, juz wieczór a ja jeszcze przeżywam te smaki. Było też mnóstwo miedzynarodowego wina i wódeczka z sokiem pomarańczowym i domowej roboty irish cream. Na szczęście taksówkarz wiedział gdzie jest mój dom.

Ta ostatnia uwaga nie jest bez znaczenia - tutaj taksówkarze wcale nie znaja miasta. Jak nie wiesz jak jechać, to musisz znaleźć takiego, co akurat wie. Map sie boją (kilka razy próbowałam pokazać na mapie dokad chcę jechać...), a GPSem posługuje się tylko niewielu z nich.


No comments:

Post a Comment