Monday, 17 June 2013

Dalszy ciąg doświadczeń kuchennych

Te patyki to chyba maniok...
Udało się zorganizować kolejną wyprawę z przewodnikiem na targowisko. Jeszcze kilka takich, a może opanuję tę zieleninę. Tym razem wszystko było jak trzeba poza moim aparatem - bateria wysiadła przy trzecim zdjęciu, a zapasowe zostały w innej torebce. Cóż, kobieta....

Tymniemniej, przynajmniej w obszarze trawy i liści zostałam pouczona - większość się je w postaci ugotowanej (albo usmażonej), jak szpinak. Będę więc kupować po trochu i próbować. A nazwy - może jakoś po zdjęciach dojdę i do tego.

Bakłażany, bitter gourd, fasola (te pęczki to fasola)
Część kuchenna okazała się dość prosta - Fely (pomoc domowa gospodyni) gotowała, a my patrzyłyśmy. Jedna zapisywała, więc będą przepisy (bardzo dobre curry z kurczaka, i kapusta z mięskiem).

Te ogórki to nie ogórki




No comments:

Post a Comment